Był to poranek, w którym szkolne korytarze wypełniał wyjątkowo intensywny gwar. Poziom decybeli rósł z minuty na minutę, aż w końcu nauczycielka prowadząca jedną z lekcji uznała, że dalsza praca w takich warunkach nie ma sensu. Zamiast podnosić głos, postanowiła zmienić otoczenie.
Korytarzem gęsiego, czyli droga do spokoju
Uczniowie usłyszeli krótkie polecenie: idziemy tam, gdzie rządzi cisza. Kilkanaście minut później dzieci maszerowały już gęsiego szkolnym korytarzem, prześcigając się w tym, kto postawi krok ciszej. Trasa wiodła do biblioteki szkolnej, a konkretnie do jej czytelni — miejsca, które od progu działa jak naturalny wyciszacz.
Zapach papieru zamiast zgiełku
Po przekroczeniu progu uczniów powitał charakterystyczny zapach papieru oraz widok równo ustawionych na półkach książek. Jak podkreślają nauczyciele, już sama zmiana przestrzeni potrafi obniżyć napięcie w grupie — i tak też stało się tym razem. Emocje towarzyszące głośnej przerwie zaczęły opadać niemal natychmiast.
Bibliotekarka, otwarta książka i magiczna cisza
W czytelni czekała już bibliotekarka. Wskazała dzieciom miejsca, usiadła razem z nimi i otworzyła książkę. Gdy zaczęła czytać, w pomieszczeniu zapadła idealna cisza. Uczniowie siedzieli bez ruchu, z szeroko otwartymi oczami, całkowicie pochłonięci opowieścią. Kiedy rozdział dobiegł końca, dzieci odetchnęły z zachwytem.
„Idziemy w miejsce, gdzie rządzi cisza” — miała powiedzieć nauczycielka, podejmując szybką decyzję o zmianie miejsca lekcji.
Do sali lekcyjnej uczniowie wracali spokojni, zrelaksowani i — jak relacjonują dorośli — z apetytem na kolejne czytelnicze przygody. To przykład, że czasem wystarczy zmienić pomieszczenie, by odzyskać uwagę całej klasy.
Źródło: Szkoła Podstawowa nr 5 im. Szarych Szeregów w Bielsku Podlaskim
Fot. facebook.com

