UKS Pionier Brańsk opublikował oficjalne stanowisko dotyczące sobotniego meczu z Wissą Szczuczyn, w którym padły kontrowersyjne decyzje sędziego. Klub podkreśla, że nie ma pretensji do rywala, ale domaga się analizy pracy arbitra.
Zarzuty wobec sędziego
Według klubu, już w 3. minucie spotkania doszło do niebezpiecznego zagrania łokciem w twarz zawodnika Pioniera, które nie zostało ukarane czerwoną kartką. Sędzia tłumaczył, że zawodnik gospodarzy chciał zagrać piłkę, ale klub się z tym nie zgadza. Dodatkowo arbiter miał odnosić się do wcześniejszych wydarzeń z meczu w Tykocinie, co zdaniem klubu było nieprofesjonalne.
Czerwona kartka i protesty
W 24. minucie sędzia ukarał zawodnika Pioniera czerwoną kartką za sytuację typu DOGSO, czyli pozbawienie przeciwnika oczywistej szansy na zdobycie bramki. Klub uważa tę decyzję za rażąco błędną. Po tej decyzji doszło do protestów, w wyniku których jeden z zawodników otrzymał drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę za użycie wulgaryzmów. Klub nie pochwala takiego zachowania, ale zwraca uwagę na emocje wywołane błędną decyzją.
Zachowanie sędziego po meczu
Klub zarzuca sędziemu używanie wulgarnych słów wobec zawodników i trenera, a także aroganckie zachowanie. Po meczu arbiter nie chciał uwzględnić zastrzeżeń w protokole, a trenerowi miał powiedzieć: „na chuj tu przyszedłeś?”. Klub złożył oficjalne odwołanie i oczekuje wyjaśnień.
Odniesienie do meczu w Tykocinie
Pionier Brańsk odniósł się również do wcześniejszego meczu z Tykocinem, w którym kontuzji doznali Kamil Huczko i Mateusz Kosiński. Klub podkreśla, że były to sytuacje boiskowe, a zawodnicy nie mieli zamiaru nikogo skrzywdzić. Jednocześnie klub zaznacza, że potrafi zaakceptować słuszne decyzje sędziów, nawet jeśli są niekorzystne.
Klub opublikował materiały wideo z kontrowersyjnych sytuacji, aby każdy mógł samodzielnie ocenić przebieg meczu. Podkreśla, że oczekuje sprawiedliwego traktowania i decyzji opartych wyłącznie na wydarzeniach z danego spotkania.
Źródło: Pionier Brańsk
Fot. facebook.com

